Sytuacja w Kanadzie

W Kanadzie nabywcy suplementów dietetycznych stykają się z podobnymi problemami jak Amerykanie. Obowiązujące w tym kraju przepisy są jeszcze surowsze. W 1995 roku kanadyjski parla­ment debatował nad aktem prawnym, którego pomysłodawcy chcieli w ogóle zlikwidować legalną sprzedaż suplementów (bez recepty lekarskiej). Równocześnie rzucono propozycję ogranicze­nia dostępu do informacji o suplementach dietetycznych.

Ustawa taka w sensie technicznym wyjęłaby spod prawa każ­dego sprzedawcę herbatek ziołowych lub naturalnych preparatów o właściwościach rozluźniających bądź uspokajających. W Kana­dzie tryptofan można dostać wyłącznie na receptę, a jego cena jest zawrotnie wysoka (podobnie zresztą sprawy się mają w USA).

Oczywiście taki akt prawny nie uwzględniał substancji o rze­czywiście szkodliwym działaniu. A zatem Kanadyjczycy znaleźli­by się w groteskowej sytuacji – mogliby bez przeszkód kupować nikotynę, alkohol czy kofeinę, ale nie naturalną witaminę C czy E w dużych dawkach; ta ostatnia byłaby do nabycia na ta­kich samych zasadach, co znacznie bardziej niebezpieczne środki farmakologiczne. Kanadyjskie związki konsumenckie starają się wywalczyć swobodny dostęp do suplementów dietetycznych i in­formacji o nich.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.