Przemiany w medycynie

Opieka zdrowotna ulega znamiennym przeobrażeniom. Leka­rze wykazują coraz większe zainteresowanie stosowaniem dużych dawek suplementów w profilaktyce oraz leczeniu chorób. W isto­cie nie tylko zalecają branie ich pacjentom, ale także zaczynają przyjmować je sami. Czterech na pięciu lekarzy w USA przyjmu­je np. witaminę E. Naukowcy prowadzący badania laboratoryjne nad witaminami zmuszeni są czasem przyznawać, że „chociaż nie ma podstaw, aby zalecać witaminę E wszystkim”, to sami chętnie ją łykają! Dlaczego większość ludzi ma czekać na oficjalne ze­zwolenie, skoro można się wzorować na tych, którzy z pierwszej ręki poznali wartość zdrowotną konkretnych substancji i nie wa­hają się ich stosować?

Ostatnio jeden z moich kolegów po fachu zapytał mnie, jaką daw­kę pewnego składnika odżywczego zaleciłbym pacjentowi choremu na serce. Próbował już bowiem wszystkiego – bez efektów; wreszcie postanowił zwrócić się ku dietetyce. Mam nadzieję, że w przyszło­ści nie będzie zwlekać z tym do chwili, gdy stan jego pacjentów sta­nie się krytyczny. Niestety, nadal wielu praktykujących lekarzy boi się kpin ze strony „lepiej wykształconych” kolegów, którzy krytyku­ją stosowanie suplementów zamiast „normalnych” leków.

Suplementy dietetyczne są integralną częścią nowoczesnego programu zdrowotnego. Sam przyjmuję je począwszy od roku 1971; rutynowo zalecam je swoim pacjentom od roku 1976. Kie­dy w 1970 roku ukończyłem studia medyczne, nie miałem zielo­nego pojęcia o dietetyce czy optymalnym odżywianiu. W owych czasach zresztą przeciętny lekarz wiedział o tym tyle, ile typowa sekretarka, chyba że ta ostatnia walczyła z nadwagą; wówczas znała się na dietetyce lepiej niż lekarz!

Niestety, podejście do tego problemu właściwie nie zmieniło się na uczelniach medycznych, gdzie kwestia odżywiania nadal jest lekceważona. Pewne zmiany na lepsze zostały wymuszone przez zainteresowanie szeroko pojętą dietetyką oraz upowszechnienie tzw. medycyny alternatywnej. Znaczną rolę odegrały tu niezależne stowarzyszenia lekarskie, np. Amerykańskie Kole­gium na rzecz Postępu w Medycynie, Amerykańska Akademia Medycyny Środowiskowej, wreszcie Amerykański Związek Medycyny Holistycznej.

Dopiero niedawno na uczelniach medycznych wprowadzono kursy poświęcone medycynie alternatywnej oraz komplementar­nej. Studenci wykazują wzmożone zainteresowanie tą tematyką, a zatem dyscyplina będzie się prawdopodobnie rozwijała. W 1998 roku blisko połowa akademii kształcących w USA przyszłych le­karzy prowadziła już wykłady o medycynie komplementarnej, al­ternatywnej czy też „zintegrowanej”, którą ja określam po prostu mianem „dobrej medycyny”. Ponieważ szpitale nadal bazują na tradycyjnych metodach, najwięcej na temat leczenia żywnością można się dowiedzieć na wspomnianych kursach.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.