Archive for the ‘Dlaczego potrzebne są nam witaminy’ Category

Przyszłość twojego zdrowia

Rozważywszy zagadnienia, przejdźmy do ostatniej, lecz zapewne najistotniejszej kwestii: otóż twoje przyszłe zdrowie zależy przede wszystkim od korzystnych praktyk, na jakie zdecy­dujesz się już teraz – wiele zależy od ciebie. Przyjmowanie suple­mentów dietetycznych niemal z pewnością dopomoże ci w prze­zwyciężeniu obecnych niedomagań, doda energii, będzie chronić przed schorzeniami oraz chorobami degeneracyjnymi, zapewnia­jąc witalną aktywną zdrową przyszłość.

 

Historia zdrowia

Zapewne słyszałeś o kimś, kto dożył sędziwego wieku nie zwracając szczególnej uwagi na dietę. To całkiem możliwe. A jednak trzeba sobie uświadomić, że człowiek może, a nawet po­winien, przeżyć ponad sto lat. Długowieczność może być skut­kiem dorastania w zdrowym otoczeniu, konsumowania zdrowego jedzenia, unikania chemikaliów (w tym leków) oraz wysoce prze­tworzonych produktów spożywczych. Jednak w podeszłym wieku z rozmaitymi problemami zdrowotnymi borykają się nawet osoby o dużej żywotności. Co więcej, obserwujemy, że tzw. choroby cy­wilizacyjne spadają na ludzi coraz częściej i coraz wcześniej. Pa­miętaj: jakość życia jest ważniejsza od jego długości. Suplemen­ty dietetyczne mogą wspomóc to, na czym zależy nam najbardziej – dobre zdrowie oraz żywotność, także w podeszłym wieku.

Istotną rolę odgrywa w tym względzie genetyka. Może odzie­dziczyłeś silną budowę, ale być może nie – czy to rozsądne cze­kać biernie przez kilkadziesiąt lat, aby się o tym przekonać? Suplementy odżywcze stanowią pomoc dla ludzi, których „kon­strukcja” genetyczna wymaga większych nakładów energii i sub­stancji odżywczych. Wiele niekorzystnych nawyków – konsump­cja słodyczy, alkoholu, kofeiny, przetworzonej żywności oraz sztucznych dodatków spożywczych, bierność fizyczna, podatność na stresy – wzmaga zapotrzebowanie na składniki odżywcze. Ty­powa dieta mieszkańca krajów uprzemysłowionych woła bowiem o pomstę do nieba. Trudno wprost wyobrazić sobie sposób odży­wiania gorszy od tego, któremu hołduje na co dzień przeciętny człowiek.

Redukcja stresu, techniki relaksacyjne, fizjoterapie oraz ćwi­czenia fizyczne to dobre podstawy zdrowia, ale niezwykle istotna w ogólnym podejściu czy też profilaktyce zdrowotnej jest suplementacja. Pewne ostre oraz przewlekłe schorzenia mogą być leczone dużymi dawkami suplementów odżywczych. Zwykle ograniczają one lub eliminują konieczność interwencji chirurgicz­nej albo zastosowania preparatów farmakologicznych.

Stres potęguje zapotrzebowanie

Żyjemy w stanie ciągłego stresu, ale nie wierzę, aby była to sy­tuacja wyjątkowa w dziejach ludzkości. Zawsze istniały liczne stresory, które wpływały na zdrowie człowieka. A przy tym wcześ­niejsze pokolenia nie mogły korzystać z wysokich dawek skład­ników odżywczych, zmniejszających negatywne oddziaływanie czynników stresujących.

Stres, czy to emocjonalny, czy fizyczny, czy wreszcie spowo­dowany kontuzją lub chorobą, ograbia organizm ze składników odżywczych, zwłaszcza z witaminy C, witamin z grupy B oraz cynku. W sytuacjach stresowych szczególne znaczenie ma wita­mina B6, a także kwas pantotenowy i żeń-szeń, który działa na or­ganizm tonizująco. Witaminy C, E oraz cynk przyspieszają po­wrót do zdrowia. Właściwe podejście do zdrowia powinno uwzględniać praktyki w walce ze stresem – regularne ćwiczenia, właściwą dietę. Dobra dieta oraz suplementy odżywcze dostarcza­ją substancji budulcowych dla zdrowszego, bardziej witalnego organizmu.

Destruktywne praktyki rolnicze

Stosowane współcześnie przez farmerów czy rolników prakty­ki znacznie obniżają jakość pożywienia. Metody, które mają na celu zwiększenie plonów, ułatwienie transportu lub magazynowa­nia żywności (spójrzmy chociażby na pomidory, które nie psują się miesiącami), na ogół obniżają jakość odżywczą produktów spożywczych – ta bowiem niezbyt się liczy, gdy w grę wchodzi genetyczne modyfikowanie roślin lub podnoszenie wydajności gleby.

Nowoczesne metody uprawy ziemi mają na jakość gleby fatal­ny wpływ. Większość sztucznych nawozów nie dostarcza składni­ków mineralnych potrzebnych człowiekowi. Żywność naturalna jest lepsza oraz bezpieczniejsza, wolna od środków owado- i chwastobójczych. Nie zawiera też tysięcy innych substancji chemicznych, dodawanych w trakcie konserwowania albo prze­twarzania. Istnieje duże zróżnicowanie gleby: na wielu obszarach rolniczych została ona wyjałowiona z pewnych pierwiastków, jak choćby w północno-wschodnich stanach Ameryki (ale nie tylko tam), gdzie występuje brak selenu. Selen zaś odgrywa ważną rolę w zapobieganiu chorobom serca oraz nowotworom. Badacze wy­kazali, że ludność z regionów, gdzie zawartość selenu w glebie jest niska, częściej zapadają na raka. Selen, który podobnie jak chrom czy jod powinien występować w śladowych ilościach w zdrowej diecie, nie wpływa na wygląd albo trwałość jadalnych roślin – zatem producenci żywności nie interesują się nim w naj­mniejszym stopniu.

Owoce oraz warzywa bywają nierzadko zrywane nim w pełni dojrzeją; dojrzewają potem w trakcie transportu, w magazynach czy na półkach sklepowych. I nie są tak bogate w witaminy lub minerały jak te, które osiągają stan dojrzałości na drzewach albo krzewach.

Niektóre składniki odżywcze ulegają zniszczeniu podczas transportu oraz magazynowania. Owoce, a także warzywa, tracą znaczny procent witaminy C już po trzech dniach leżakowania w chłodni, natomiast w temperaturze pokojowej – jeszcze szyb­ciej. Suszenie owoców prowadzi na ogół do utraty witamin A, C oraz E. Nie chcę przez to powiedzieć, że magazynowana żywność nie ma żadnej wartości, należy ją jednak uzupełniać suplementa­mi. Napromienianie produktów spożywczych w celu nadania im większej trwałości stwarza kolejne problemy, nie wpływając w ostatecznym rozrachunku korzystnie na zdrowie konsumentów.

Można uporać się z takimi kłopotami samemu, uprawiając owoce oraz warzywa, albo kupując tylko te, które produkowane są w sposób naturalny (tych nie da się zbyt długo magazynować). Dostępne w handlu warzywa są niejednokrotnie pryskane chemi­kaliami. Substancje są często szkodliwe; gromadzą się w tkance tłuszczowej, przez długie lata szkodząc całemu organizmowi. Wspomnijmy tu chociażby o DDT, wciąż obecnym w ludzkich tkankach, mimo iż w USA zabroniono stosowania tego preparatu na długo zanim ostatecznie dowiedziono jego szkodliwości.

Liczne z pestycydów zakazanych w Stanach Zjednoczonych znajdują się w wolnym handlu w krajach Trzeciego Świata; tam­tejsza żywność trafia następnie na rynek amerykański czy euro­pejski – tworzy się w ten sposób coś w rodzaju zatrutego kręgu. Kontrola nad stosowaniem środków owadobójczych czy innych chemikaliów pozostawia w wielu państwach wiele do życzenia. Rolnicy stosujący owe chemikalia często zapadają na dolegliwo­ści wynikające z częstego stykania się ze wspomnianymi prepara­tami. W walce z tymi truciznami bywają skuteczne niektóre su­plementy – przede wszystkim witaminy C, E, B-complex, karotenoidy, bioflawonoidy itp. Oczywiście, najrozsądniej wybierać żywność hodowaną ekologicznie.

Niedawne wprowadzenie żywności modyfikowanej genetycz­nie nadało całej kwestii nowego wymiaru. Na razie nie wiadomo, czy takie produkty spożywcze są bezpieczne, chociaż wielu nau­kowców (oraz producentów żywności i potentatów agrobiznesu) przekonuje, że można je wprowadzić do handlu. Temu jednak przeciwstawia się stanowczo wiele organizacji ekologicznych; protestują one głównie przeciwko nazywaniu tej żywności „orga­niczną” czy też „naturalną”. Niektóre ze zmian genetycznych mają uczynić rośliny odporniejszymi na pestycydy, by można je było z czystym sumieniem opryskiwać. W rezultacie dość realna staje się wizja ewentualnych mutacji owadów czy innych szko­dników, które w ten sposób mogą się stać oporne na substancje stosowane przeciwko nim.

Szkodliwe oddziaływanie wolnych rodników

Podczas niezakłóconego procesu przemiany materii twój orga­nizm wytwarza niewielkie cząstki o wysokiej energii, mające na zewnętrznej orbicie wolny elektron – takie cząsteczki charaktery­zują się dużą reaktywnością, ponieważ elektrony dążą do „sparo­wania”, czyli łączenia z innymi. Są to właśnie wolne rodniki; naj­pospolitsze, a zarazem szczególnie szkodliwe z nich są pochodne tlenu. Trzeba jednak wyjaśnić, że nie wszystkie wolne rodniki od­grywają negatywną rolę – liczne z nich pełnią bardzo ważne funk­cje w reakcjach fizjologicznych.

Wiele wolnych rodników ma swój udział w uwalnianiu energii. W niektórych komórkach są bronią zwalczającą wirusy czy bak­terie. Niestety, jeśli wolnych rodników jest za dużo, kierują wtedy swą energię na niszczenie zdrowych, normalnych tkanek. Za­kłócają też prawidłową reprodukcję DNA (materiału genetyczne­go) oraz transformują lipidy (tłuszcze) w błonach komórkowych. Wpływają także na krwinki oraz produkcję prostaglandyn. (Prostaglandyny to substancje przypominające nieco hormony, regulu­jące wiele funkcji fizjologicznych; są szczególnie wrażliwe na wszelkie zakłócenia metabolizmu). Wolne rodniki niszczą tkankę wyścielającą wnętrze tętnic, a tym samym upośledzają pra­widłowe czynności ścian naczyń krwionośnych.

Jesteśmy również wystawieni na działanie wolnych rodników znajdujących się w związkach toksycznych w powietrzu i wodzie. Ich główne źródła to: dym tytoniowy, spaliny oraz wyziewy prze­mysłowe, znacznie przetworzone (lub konserwowane) produkty spożywcze, dodawane do żywności barwniki, promieniowanie ultrafioletowe, dostępne w handlu margaryny oraz oleje roślinne, żywność smażona lub przypalona, pewne metale (np. żelazo), środki owadobójcze, wreszcie niektóre z leków farmakologicz­nych. W wolne rodniki obfituje też „uzdatniana” woda pitna. Na­leży pić dużo wody, ale za wszelką cenę unikać spożywania wody z kranu, zamiast której należy stosować wodę źródlaną albo filtro­waną.

Niedawno dowiedziono, że nadmiar żelaza w pożywieniu – rzecz normalna w krajach uprzemysłowionych, gdzie jada się za dużo mięsa – może być ważną przyczyną rozwoju chorób serca, ustępującą tylko paleniu tytoniu. Dzieje się tak zapewne dlatego, że pierwiastek ten, występujący w wielu różnych stanach elek­trycznych, przyczynia się do powstawania wolnych rodników. Tym samym nadmiar żelaza w organizmie może być uznany za czynnik karcenogenny. W związku z tym, jeżeli nie masz niedo­boru tego pierwiastka, staraj się unikać suplementów żelazowych. Wprawdzie nie przeprowadzono badań z suplementami żelaza, ale już teraz niektórzy z naukowców sugerują, iż szkodliwy jest raczej nadmiar mięsa w pożywieniu, nie zaś nadmierna ilość że­laza.

Wiodąc rozsądny tryb życia, możesz unikać licznych źródeł wolnych rodników oraz trzymać w ryzach te, z którymi stykać się musisz. W ten sposób opóźnisz proces starzenia, ograniczysz ry­zyko zachorowania na serce lub raka, zachowasz energię, witalność, zdrowe samopoczucie. Jednym ze sposobów ochrony przed wolnymi rodnikami jest przyjmowanie suplementów dietetycz­nych. Więcej szczegółowych informacji znajdziesz w rozdziałach poświęconych konkretnym preparatom uzupełniającym.

Potrzebujemy dodatkowych ilości tych składników odżyw­czych, które są niszczone przez substancje szkodliwe, a także ta­kich, które zapobiegają niekorzystnemu oddziaływaniu tych trują­cych związków chemicznych. Mam tu na myśli takie składniki odżywcze, jak witaminy A, C, E oraz karotenoidy; śladowe skła­dniki mineralne: selen oraz cynk; zawarte w zdrowej żywności bioflawonoidy; koenzym Q10 – wszystkie je zaliczamy do grupy przeciwutleniaczy zwalczających negatywny wpływ wolnych rodników. Przeciwutleniacze, czyli antyoksydanty, pomagają w zapobieganiu nowotworom, schorzeniom serca, przedwczesnej starości, degeneracji tkanek. W walce z wolnymi rodnikami ko­rzystną rolę odgrywają też niektóre zioła.

Ujemne wpływy środowiskowe

Innym powodem, dla którego powinieneś przyjmować suple­menty dietetyczne, jest zatrucie środowiska, w którym egzystuje­my. Nasze organizmy muszą zmagać się z brzemieniem toksyn znajdujących się w pożywieniu, wodzie i powietrzu; rtęć wchodzi w skład plomb dentystycznych, a glin używany jest do produkcji naczyń kuchennych i środków kosmetycznych. Gdy wspomniane brzemię jest zbyt ciężkie, zapadamy na rozmaite schorzenia.

Powszechnie wiadomo, w jakim stopniu skażona jest atmosfe­ra. Codziennie wdychamy mnóstwo substancji szkodliwych, a wśród nich:

  1. Tlenek węgla oraz ołów ze spalin samochodowych (w nie­których krajach rozpowszechniona jest już benzyna bezołowio­wa, istnieją jednak kraje, w których sytuacja przedstawia się w tym względzie dużo gorzej).
  2. Wyziewy przemysłowe.
  3. Produkty uboczne spalania paliw kopalnych.
  4. Pierwiastki promieniotwórcze przedostające się do atmosfery wskutek wycieków czy awarii, do których dochodzi w elek­trowniach nuklearnych. Pierwiastki w rodzaju radu nie mają za­pachu ani smaku, są niewidoczne, a w związku z tym niebezpieczniejsze niż „typowe” toksyny środowiskowe.
  5. Ołów, kadm oraz inne toksyczne metale ciężkie, zatruwające układ enzymatyczny oraz nerwowy.

Niestety, typowa woda z kranu to nie tylko czysta woda. Czę­sto zawiera metale ciężkie (ołów, kadm) albo specjalnie dodawa­ny fluor (pierwiastek, któremu przypisuje się właściwości rako­twórcze, powodujący też schorzenia nerek i układu trawiennego). Do wody pitnej przedostają się też ścieki przemysłowe, związki zawarte w środkach czyszczących, pestycydy oraz nawozy sztuczne. Lotne związki chemiczne (łatwo parujące węglowodo­ry) mogą łączyć się w powietrzu z chlorem, tworząc jeszcze groźniejsze substancje trujące.

Znany stał się przypadek skażenia wody trującymi chemikalia­mi w Woburn w stanie Massachusetts, co doprowadziło tam do zwiększenia występowania białaczki dziecięcej. Nie był to jednak odosobniony incydent. Zalecam więc pi­cie wody źródlanej lub przefiltrowanej – najlepsze są filtry węglo­we albo półprzepuszczalne – a także używanie jej do gotowania. Niestety, nie zawsze jest to możliwe; np. w restauracji nie masz możności sprawdzić jakości serwowanej ci wody. Nawet branie prysznica czy też spacer po mieście wiąże się z wdychaniem lot­nych chemikaliów. W pewnym laboratorium badającym jakość wody w miejskich kranach krążył dość ponury dowcip na temat lotnych składników: owszem, woda jest „bezpieczna”, ale na Bo­ga, niech nikt nie pali pod prysznicem!

Dym tytoniowy jest groźny zarówno dla palaczy, jak i osób niepalących (kiedy mamy do czynienia z tzw. biernym pale­niem). Palenie i wdychanie zanieczyszczeń atmosferycznych zwiększa w organizmie liczbę wysokoenergetycznych cząste­czek zwanych wolnymi rodnikami. Wolne rodniki mogą po­ważnie uszkadzać tkanki, niszczyć składniki odżywcze, prowa­dzić do przedwczesnej starości, chorób serca, nowotworów. Wszystkie wymienione powyżej problemy środowiskowe spra­wiają, że zapotrzebowanie na składniki odżywcze wzrasta; a wtedy dobrze jest pamiętać, że suplementy często mogą dopomóc w opanowaniu szkód wywołanych przez kontakt z substan­cjami trującymi.

Ważna rola genetyki

Istoty żywe różnią się budową genetyczną. To właśnie temu za­wdzięczają możliwość przetrwania w różnych warunkach bytowo-środowiskowych. Jeden gatunek może potrzebować do życia więcej jakiegoś składnika odżywczego niż drugi. Doktor Roger Williams  oraz od­krywca wielu witamin, w tym kwasu pantotenowego, wykazał eksperymentalnie, że szczury w piątym pokoleniu chowu wsobne­go – czyli blisko spokrewnione ze sobą – wykazują bardzo różne zapotrzebowanie na konkretne składniki odżywcze; poziom tego zapotrzebowania u jednych osobników był aż czterdziestokrotnie wyższy niż u innych. Ujmując rzecz inaczej: jeden szczur może potrzebować 2,5 mg kwasu pantotenowego (witaminy B5), inny zaś 100 mg, by zachować ten sam poziom witalności i wytrzyma­łości fizycznej, żyć równie długo. U ludzi takie zróżnicowanie zarysowuje się jeszcze ostrzej, ponieważ należymy do gatunku o du­żej różnorodności genetycznej.

Proces doboru naturalnego sprawia, że w sytuacji niedoboru składników odżywczych zwierzęta, które wykazują duże zapo­trzebowanie na pożywienie, zmuszone są ustąpić miejsca organiz­mom o mniejszych potrzebach. Poza nielicznymi poznanymi schorzeniami genetycznymi, nie jesteśmy w stanie określić precy­zyjnie zapotrzebowania różnych ludzi na poszczególne składniki odżywcze. A zatem dobrze zapewniać naszym organizmom (wszystkich komórkom, tkankom, narządom) stały, obfity dowóz różnorodnych składników. „Biochemiczny indywidualizm” to ter­min ukuty przez doktora Williamsa na określenie osobniczego zróżnicowania potrzeb.

Kultury tkanek (żywe komórki hodowane w laboratoriach) za­silane są obficie wszelkimi niezbędnymi składnikami odżywczymi. Gdyby nie to, część z komórek uległaby obumarciu, a naukowcy ryzykowaliby utratą całej kultury. U ludzi komórki zasila osocze krwi – należy mu zatem stale dostarczać wszystkich potrzebnych składników odżywczych. A ich źródłem jest zdrowa dieta oraz su­plementy.

Jak wskazuje sama ich nazwa, suplementy uzupełniają zdrową dietę – nie stanowią jej substytutu. Niektórzy z przeciwników sto­sowania suplementów twierdzą, że ludzie przyjmujący suplemen­ty wyrabiają w sobie fałszywe poczucie bezpieczeństwa, w rezultacie nie dbając już o konsumowanie wartościowego pożywienia.

Z moich doświadczeń wynika coś wręcz przeciwnego: osoby sto­sujące suplementy wykazują większą troskę o przestrzeganie zdrowej diety. Wspomniani przeciwnicy preparatów uzupełniają­cych należą zwykle do obrońców przetworzonego, „industrialne­go” pożywienia, które jest główną przyczyną chorób cywilizacyj­nych oraz chronicznych schorzeń.

Czy ważne są witaminy w naszym życiu?

Pewnie zastanawiasz się, podobnie jak wiele osób, z który­mi zetknąłem się w trakcie swojej praktyki lekarskiej, dla­czego powinieneś przyjmować suplementy. Spora grupa ludzi są­dzi – a wtórują jej konserwatywnie nastawieni dietetycy – że przestrzeganie zrównoważonej diety zapewnia odpowiedni do­wóz wszystkich witamin. W istocie jest inaczej. Po pierwsze nawet specjaliści nie są zgodni co do tego, jak powinna wyglądać „zrównoważona dieta”; opierając się na rozmaitych badaniach na­ukowych, formułują bardzo odmienne zalecenia dietetyczne. Aby odpowiedzieć na pytanie – dlaczego potrzebne są nam witaminy, musimy przeanali­zować liczne uwarunkowania natury osobistej oraz ekologicznej: czynniki genetyczne, środowiskowe, natężenie stresu, historię chorób, wreszcie, rzecz jasna, twoje własne nastawienie – troskę o swoje zdrowie.